piątek, 15 września 2017

OCZYSZCZAJĄCA MOC GREJPFRUTA CZYLI JAMONG CLEANSING BALM OD HOPE GIRL



Cześć!
Cieszy mnie, że świadomość w pielęgnacji z biegiem czasu wciąż rośnie. Kiedyś do oczyszczania twarzy służyła jedynie woda, potem mydło. Następnie na rynku królowały mleczka do demakijażu. Parę lat temu wielki boom zrobiły płyny micelarne. Ale chwila... podobno oczyszczanie jednym produktem nie wystarczy?! Więc dodajemy do swojej pielęgnacji żele, pianki, olejki myjące, oleje, a nawet... balsamy! Właśnie dzisiaj przychodzę do Was z balsamem myjącym, który dostałam na spotkaniu Hello Asia. Po miesięcznych testach, kiedy już produkt nieubłaganie biegnie do denka, chcę z Wami podzielić się opinią na temat Cleansing Balm od Jamong.



Grejpfrut dzięki wysokiej zawartości witaminy C i kwasów owocowych idealnie nadaje się do oczyszczania twarzy. Kosmetyki mające w składzie ten owoc doskonale radzą sobie z oczyszczaniem cery z nadmiaru sebum, a także zwężają i oczyszczają pory. Grejpfrut nie tylko pomoże na tłustą cerę, ale także pomoże w problemach ze skórą naczynkową- wzmocni naczynia krwionośne. W większych stężeniach, szczególnie w serach z witaminą C, grejpfrut pomoże także w przebarwieniach. 

Jamong Cleansing Balm to balsam w formie sorbetu, który oczyści naszą twarz z ciężkich zanieczyszczeń i mocnego makijażu. Produkt w kontakcie z wodą i ciepłem dłoni rozpuszcza się tworząc delikatny olejek myjący. 

Producent wspomina o czterech głównych właściwościach balsamu: 

1. Usuwa nawet trwały i mocny makijaż bez zbędnego pocierania twarzy. Olejek, który tworzy się po kontakcie balsamu z wodą, znakomicie usuwa zanieczyszczenia oraz kosmetyki kolorowe.

2. Produkt dodatkowo odświeża i rewitalizuje cerę.

3. Jest produktem hipoalergicznym, pozbawionym parabenów. 



SKŁAD PRODUKTU: Mineral Oil, Cetyl Ethylhexanoate, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Polyethylene, PEG-8 Isostearate, Orbignya Oleifera Seed Oil, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, Citrus Unshiu Peel Extract, Citrus Aurantifolia (Lime) Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Water, Aspalathus Linearis (Rooibos) Leaf Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Water, Tocopheryl Acetate, Glycerin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, CI 17200, CI 19140, Fragrance. 

JAK UŻYWAĆ?
Produkt aplikuję wilgotnymi dłońmi na suchą twarz. Pod wpływem ciepła balsam zamienia się w olejek. Wtedy wykonuję delikatny masaż, skupiając się na elementach twarzy gdzie makijaż jest najbardziej trwały (u mnie zazwyczaj są to usta).


MOJA OPINIA, WRAŻENIA I SPOSTRZEŻENIA:

Przyznam, że w kwestii demakijażu jestem dość zachowawcza. Jeszcze niedawno używałam stałych produktów, mając już swoich ulubieńców. Jednak od pewnego czasu ciągnie mnie w kierunku nowinek i bardzo ucieszyłam się, gdy w upominkach ze spotkania Hello Asia znalazłam balsam do demakijażu. Podeszłam do tego wynalazku z pewną rezerwą, ale okazało się, że niepotrzebnie. Kosmetyk zamknięty jest w plastikowym słoiczku o pojemności 75 ml. Szata graficzna bardzo mi się podoba! Różowo-brzoskwiniowy kartonik i opakowanie ze srebrnymi wytłoczeniami. Produkt ma gęstą i zbitą konsystencję, którą musimy "wyskrobać" z opakowania. Nie ma jednak co się martwić o higienę- do pudełeczka dołączona jest szpatułka, która pomoże nam odmierzyć odpowiednią ilość produktu. Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć ile balsamu aplikuję do demakijażu. Taka ilość całkowicie wystarcza, żeby perfekcyjnie zmyć makijaż (nawet ten wodoodporny!). Kosmetyk ma delikatny, lekko owocowo-kwaskowaty zapach. Mimo, iż nie przepadam za takimi nutami zapachowymi to w tym wypadku przypadły mi do gustu - subtelny, a zarazem energetyzujący zapach. Czas na działanie... przyznaję, że w starciu z Jamong makijaż nie ma żadnych szans. Nie musimy trzeć twarzy, nakładać masy produktu. Skóra po demakijażu jest dobrze oczyszczona, delikatna i miękka. Mimo wszystko stosuję jeszcze krok oczyszczający z zastosowaniem żelu albo pianki na bazie wody. Po takim duecie mam pewność, że twarz jest perfekcyjnie oczyszczona. 


Podsumowując... Dla mnie balsam oczyszczający Jamong okazał się strzałem w dziesiątkę! Stosuję go ponad miesiąc, a uważam, że przy codziennym używaniu starczy mi na około 1,5 miesiąca. Nie jest to duża wydajność, z drugiej strony w podobnym czasie zużywam opakowanie olejku myjącego. Za opakowanie balsamu musimy dać około 15 Dolarów. Produkt dostępny jest na zagranicznych sklepach internetowych np. na Jolse.

Używacie balsamów do demakijażu? Znacie ten który przedstawiłam?


56 komentarzy:

  1. Właśnie się nad nim ostatnio zastanawiałam:) szata graficzna zachęca:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O czymś taki jeszcze nie słyszałam - aż mnie zaintrygowałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda znakomicie, chętnie bym przygarnęła ten balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że trafiłaś na perełkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, a wydawał się taki niepozorny :P

      Usuń
  5. Wyglada świetnie. Balsamem jeszcze nie zmywalam makijazu :D pora to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznaję, że to ciekawy produkt. Koreańskie kosmetyki ciągle mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda przeuroczo! Nie wiedziałam, że istnieją balsamy do zmywania makijażu. Ciekawy produkt, szkoda że nie jest łatwo dostępny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, ja o balsamach też dowiedziałam się całkiem niedawno :D

      Usuń
  8. Ładne opakowanie. Intryguje mnie zapach tego balsamu. Myślę, że ten specyfik przypadłby mi do gustu, bo lubię tego typu nowości. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go dorwać (chociaż mi produkty do demakijażu ogólnie dość wolno schodzą) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie schodzą bardzo szybko, nie wiem czemu... :D

      Usuń
  9. ale super! świetna formuła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale kusisz! Pięknie i dokładnie wszystko opisałaś :) Nigdy nie miałam do czynienia z tego typu balsamami,ale powiem szczerze,że azjatycka pielęgnacja bardzo mnie pociąga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że recenzja przypadła Ci do gustu :D

      Usuń
  11. Pierwszy raz widzę, ale chętnie bym wypróbowała!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie się :D Może uda Ci się go złapać :D

      Usuń
  12. Cieszę się, że Ci przypadł do gustu. Mi najbardziej podoba się ten zapach :D A w sumie marka tego cuda to Hope Girl :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Człowiek się uczy całe życie :D

      Usuń
  13. Fajnie wygląda, ale nie podoba mi się baza tego balsamu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, parafina na pierwszym miejscu nie zachęca...

      Usuń
  14. Kinga muszę Ci napisać, że te zdjęcia są niesamowite! pobiłaś sama siebie:) bardzo mi się podobają i nie mogę tego nie napisać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Pata! od razu mi milej na serduszku <3

      Usuń
  15. O jaaaa ale super to wygląda :O <3

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2017/09/bordowy-set-od-zafulcom.html

    OdpowiedzUsuń
  16. O ja! Zakochałam się! Chcę!

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie raczej by się nie sprawdził, bo bazuje na parafinie :C Mimo tego, że po demakijażu olejkiem i tak usuwam zanieczyszczenia żelem na bazie wody, to boję się, że mógłby powodować zapychanie :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi produkty z parafiną w pierwszym etapie demakijażu nie szkodzą, gorzej w przypadku kremów itp, ale to już inna bajka :D Ale faktem jest, że tak jak piszesz, może zapychać :(

      Usuń
  18. Szkoda, że nie jest dostępny w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale świetna konsystencja! Myślę, że przypadłby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Widzę pierwszy raz na oczy. Ale może przypadną do gustu ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tego typu produktem do mycia twarzy, miałam jakieś musy, pianki, żele ale balsam? i to jeszcze takiej konsystencji? Muszę przyznać że miałaś możliwość przetestowania bardzo fajnego kosmetyku i ja sama się nim zaciekawiłam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Od dawna marzy mi się jakiś balsam oczyszczający, najpierw myślałam nad kosmetykiem Czarszki,a teraz ten mi wpadł w oko, chciałabym go spróbować kiedys ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też planuję kupić ten od Czarszki, bo ten niestety się już kończy :(

      Usuń
  23. Te zdjęcia i ta recenzja - muszę go mieć! Do olejków i tłustych produktów podchodzę sceptycznie ale i tak ciągnie mnie do tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pierwszy raz czytam o balsamie do demakijażu, ale produkt bardzo mnie zainteresował:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz!
Jest to dla mnie niesamowita radość i motywacja do dalszego pisania :)
Staram się na bieżąco wchodzić na Wasze blogi i śledzić Waszą aktywność :)