sobota, 19 sierpnia 2017

ANNABELLE MINERALS - MINERALNY PODKŁAD KRYJĄCY


Cześć!
Jestem wielką fanką kosmetyków mineralnych. O ile kiedyś nie wierzyłam w ich moc, tak teraz są moim totalnym must have w codziennym makijażu. Szczególnie doceniłam podkłady mineralne- na mojej twarzy dają efekt photoshopa, skóra nabiera zdrowego blasku i kolorytu. Jednak czy wszystkie marki podkładów mineralnych sprawdzają się u mnie dobrze? Jak na razie moimi ulubieńcami jest Lily Lolo oraz Pixie. Jak na ich tle sprawdził się podkład Annabelle Minerals?



Annabelle  Minerals to Polska marka, która powstała z miłości do urody i zdrowia. Firma szanuje naturę i środowisko, a produkty nie są testowane na zwierzętach i są odpowiednie dla wegan i wegetarian. Warto podkreślić, iż produkty mineralne są całkowicie bezpieczne dla skóry. Na uwagę zasługuje szeroki wybór odcieni podkładów-nawet osoby z bardzo jasną karnacją znajdą coś dla siebie. 



Podkład Annabelle Minerals nadaje się do każdego typu cery- zarówno tej z niedoskonałościami, jak i bez niej. Produkt jest w stanie zapewnić nam pełne krycie oraz długotrwały efekt na twarzy. W składzie tego kosmetyku nie znajdziemy parabenów, silikonów,  sztucznych barwników- jest to produkt bezpieczny i hipoalergiczny. 


Prostota tego podkładu tkwi w tym, że składa się tylko z czterech składników: dwutlenek tytanu (odpowiedzialny za właściwości kryjące oraz ochronę przeciwsłoneczną na poziomie 15SPF), tlenek cynku (reguluje wydzielanie sebum oraz posiada właściwości antybakteryjne), mika (rozświetla) oraz koloryzujący tlenek żelaza. Kosmetyk jest bardzo drobno zmielony i posiada kremową konsystencję co sprzyja dobremu rozprowadzaniu oraz niepowstawaniu smug i plam.


Podkład możemy aplikować na dwa sposoby, na mokro oraz na sucho. Jeśli chcemy nałożyć podkład na mokro musimy spryskać pędzel hydrolatem lub wodą termalną (zalecany to kabuki lub flat top), zanurzyć go w kosmetyku i aplikować na twarz. W tej metodzie podkład jest bardziej kremowy. Moim zdaniem jest to szybszy sposób niż w przypadku aplikacji na sucho. W metodzie tej natomiast wysypujemy produkt na wieczko, zanurzamy pędzel, nadmiar strzepujemy, a następnie wmasowujemy kosmetyk kolistymi ruchami. Kroki te można powtórzyć, w zależności od tego jaki stopień krycia chcemy osiągnąć. Efekt finalny widać po paru chwilach, gdy podkład scali się ze skórą. Ja zawsze na sam koniec spryskuję twarz wodą termalną bądź hydrolatem różanym- pozbawiają one makijaż pudrowości.

Jak sprawdził się u mnie? Niestety podkład Annabelle Minerals nie polubił się z moją cerą- podkład bardzo szybko ściera się z okolic nosa i brody... Produkt "ciastkuje" się  i nie wygląda dobrze na mojej twarzy. O ile nigdy nie miałam problemu z widocznością porów przy podkładzie mineralnym, tak ten uwydatnia wszystkie nierówności. Nie wiem czy to jego wina, ale na twarzy zaczęły pojawiać się drobne niedoskonałości. Liczyłam, że to faza przejściowa zanim twarz przyzwyczai się do produktu, lecz niestety po dwóch miesiącach nadal było to samo. Posiadałam kolor natural fairest, który według producenta nie posiada ani różowych ani żółtych tonów. Moim zdaniem posiada głównie tony beżowe, ale wpadające lekko w róż. Dedykowany jest dla kobiet o bardzo jasnej, rumianej cerze.


Niestety ja z tym podkładem się nie polubiłam więc dalej będę stosować moich ulubieńców- Lily Lolo oraz Pixie. Jednak nie odradzam Wam tego produktu- każda cera reaguje inaczej i jestem przekonana, że Annabelle Minerals dla wielu z Was jest lub będzie bardzo dobrym podkładem.

Znacie produkty Annabelle Minerals? Lubicie ich podkłady?


40 komentarzy:

  1. Jeśli nie kryjący, to może matujący lepiej by się u ciebie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam nic tek marki
    ale słyszałam wiele zachwytów
    kosmetyki to do siebie mają, że u każdego inaczej się sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Mam jeszcze ich cienie i są super :)

      Usuń
  3. Dawno temu zraziłam się do produktów mineralnych, dokładnie do podkładu. Nie byłam w stanie równomiernie go nałożyć, pozostawiłam mi na twarzy mega plamy. Od tamtej pory więcej już nie sięgnęłam po tego typu produkty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że się nie sprawdził... Ostatnio rzadko używam podkładów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie czekam na moj pierwszy mineralny podkład z AM..zamówiłam sobie wersję rozświetlającą i jestem bardzo jej ciekawa...może u mnie się sprawdzi lepiej - na pewno dam znać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii, może bardziej spasowałaby mi wersja rozświetlająca :)

      Usuń
  6. Miałam dłuższy czas temu chyba wersję matującą. Dla mnie była ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dam szanse tej wersji matującej:)

      Usuń
  7. A u mnie sprawdza się świetnie, spokojnie wytrzymuje na buzi cały dzień. Szkoda, że Twoja cera się z nim nie polubiła :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super! U każdego inaczej się sprawdza :(

      Usuń
  8. Mam identycznie zdanie - jak dla mnie też jest delikatnie różowy i też się u mnie ciastkuje. Niestety matująca wersja zachowuje się podobnie. Też najbardziej upodobałam sobie Lily Lolo i Pixie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę, że nie tylko ja mam takie zdanie ;D

      Usuń
  9. Znam go ale ja nie korzyatam z pudrów :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/08/pastelowa-hiszpanka-boho.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście wolę płynne lub kremowe, gotowe podkłady i sprawdzone. Nie chciałabym widzieć na swojej skórze ciastkowania brrr ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U sporej ilości osób ten podkład sprawdza się bardzo dobrze, u mnie niestety nie ;(

      Usuń
    2. Zawsze jakaś skóra musi się wyłamać od ogółu ;))) Ja mam podobnie :)

      Usuń
  11. Masz rację, on może całkiem dobrze się spisać na innej cerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie :) Ale póki się nie spróbuje to się nie dowie :D Dobrze, że są próbki!

      Usuń
  12. hmmm myślałam, że wszystkie produkty mineralne są doskonałe. jednak też zostaję przy Lily Lolo

    OdpowiedzUsuń
  13. Z Annabelle minerals nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku. Dopiero zaczynam swoją przygodę z kosmetykami mineralnymi i obecnie jestem zachwycona podkładem od Lily Lolo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie się- też go uwielbiam! Nawet znalazłam idealny odcień :)

      Usuń
  14. Od nich mam w posiadaniu jedynie cień mineralny w odcieniu vanilla :) bardzo go lubię. Jeśli chodzi o podkłady mineralne to jeszcze nigdy żadnego nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ten cień i również mi spasował :)

      Usuń
  15. Pixie nie miałam, ale LL uwielbiam, a Annabelle i u mnie się totalnie nie sprawdziło, mam bardzo podobne odczucia, dodatkowo po nich mnie wysypało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie cera rzadko źle reaguje na kosmetyki, a tutaj niestety też pojawiły się niedoskonałości :(

      Usuń
  16. Słyszałam o wersji kryjącej, że jest słaba i szybko się ściera. Ja mam tylko matującą i jestem z niej zadowolona. Może ona lepiej sprawdziłaby się u Ciebie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówię próbki i sprawdzę tą matującą, a nuż będzie dobra :D

      Usuń
  17. Bardzo lubię produkty AM :) Nie pamiętam czy maiłam tę wersję czy kryjącą... W każdym bądź razie byłam zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kryjącą tylko matującą :P

      Usuń
    2. Kurcze to może ta kryjąca jest do kitu, a matująca jest super :P

      Usuń
  18. Miałam kiedyś próbki i u nie też bardzo się ciastkował i ogólnie był nietrwały. Podobno formula matująca jest lepsza, ale ja i tak zraziłam się do podkładów tej marki. Teraz myślę nad zamówieniem próbek Pixie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zraziłam, ale może sam szansę próbeczce z matującym :P Pixie moim zdaniem lepiej kryje od LL :D

      Usuń
  19. U mnie puki co dobrze się na cerze sprawuje, co prawda przy okolicach nosa potrafi się zetrzeć w ciągu dnia tym bardziej w bardziej gorące dni.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz!
Jest to dla mnie niesamowita radość i motywacja do dalszego pisania :)
Staram się na bieżąco wchodzić na Wasze blogi i śledzić Waszą aktywność :)